(Nie)typowe wakacje z językiem hiszpańskim

  • 01 / 10 / 2017

Santiago de Compostela nie jest jedynie turystycznym miastem z palmami i piaszczystą plażą. To część Hiszpanii, którą nie każdy zna. Być może nigdy nie słyszeliście o tysiącach osób, które z roku na rok przemierzają wiele kilometrów, aby zobaczyć grób jednego z pierwszych apostołów św. Jakuba – patrona Hiszpanii, oddać się modlitwie, rozważaniom i wyciszeniu.

Karol – jeden z uczniów naszej szkoły odbył swoją pielgrzymkę do Santiago de Compostela w czasie ostatnich wakacji. Zobacz, co było najtrudniejsze, dlaczego postanowił iść tyle kilometrów i czy było warto.

Intensywny kurs języka hiszpańskiego w Madrycie - styczeń 2018r.

Jedź z nami do stolicy Hiszpanii w terminie 13 - 20.01.2018 r. na super intensywny kurs języka hiszpańskiego połączony ze zwiedzaniem Madrytu.

Zobacz szczegóły

Skąd pomysł na Camino? Czy nie lepiej spędzić wakacje w Hiszpanii pod palmami nad ciepłym morzem?

Pomysł na Camino zrodził się spontanicznie. Na wyjazd namówił mnie mój przyjaciel ksiądz, który organizował wyprawę ze swoimi znajomymi jakiś czas wcześniej. Szczerze mówiąc, odpowiadając na pierwsze pytanie, czy nie chciałbym się wybrać z nimi – zawahałem się. Kiedy usłyszałem, że w ciągu 5 dni mamy zamiar przejść ponad 120 kilometrów (bo taka jest długość trasy angielskiej), po grząskim i nierównym terenie zastanawiałem się po prostu, czy to dla mnie, czy dam radę.

W planach miałem jechać na typowe wakacje do Hiszpanii. Zimne drinki z parasolką, słoneczna, piaszczysta plaża, piękny hotel i słodkie „nic nierobienie”, bo przecież mi się to należy po ciężkiej pracy. Zdecydowałem się praktycznie w ostatniej chwili pomimo tego, że miałem kupione wcześniej bilety.

Teraz, kiedy mija miesiąc od wyprawy, uważam, że była to jedna z lepszych decyzji, jaką podjąłem w tym roku. To czas, który spędziłem inaczej niż zwykle, bez wygód, ale za to z wieloma zmaganiami i trudnościami, które pokazały mi, że wakacje można spędzić równie ciekawie.

Gdzie zaczęła się Twoja podróż?

Naszą podróż zaczęliśmy od miasteczka portowego Ferrol leżącego na północy Hiszpanii. Miasteczko, małe, ale urokliwe, żyjące swoim spokojnym życiem – to tutaj urodził się hiszpański dyktator wojskowy gen. Franco. Niestety, nie mieliśmy dużo czasu, aby szczegółowo je poznać, ponieważ dzień po zgrupowaniu od razu wyruszyliśmy w trasę.

Kim byli pielgrzymi z Waszej grupy? Czy znaliście się wcześniej?

Naszą grupę stanowiło 14 osób, z czego większość to studenci z Bilbao. Podczas pielgrzymki towarzyszył i przewodniczył nam ksiądz Łukasz, który na co dzień mieszka w Bilbao. To on był inicjatorem wyprawy. Tak naprawdę wszyscy poznaliśmy się dopiero na miejscu, co było również ciekawym doświadczeniem i możliwością poznania nowych osób, zarówno z Polski, jak i z Hiszpanii. Do dnia dzisiejszego wszyscy ze sobą utrzymujemy kontakt.

Czy mieliście czas na mszę, wspólną modlitwę, rozważania Słowa Bożego?

Każdego dnia odprawiana była msza święta – czasami po drodze w kościołach, które mijaliśmy, ale zdarzało się również, że celebracje odbywały się w plenerach – co również dodawało uroku tej wyprawie. Oprócz modlitw i rozważań Słowa Bożego, dużo rozmawialiśmy, wymienialiśmy się poglądami, spostrzeżeniami, nawet doradzaliśmy sobie. Łukasz jest księdzem, którego znam ze szkoły średniej. Miał z nami lekcje religii, ale nigdy nie był tylko księdzem. Stał się naszym przyjacielem, przewodnikiem duchowym. To osoba, która ma w sobie niesamowite pokłady empatii, rozumie nasze problemy. Rozmowy z nim oraz codzienna modlitwa dodawały nam sił i stawiały na nogi. Myślę, że to dzięki temu nie odczuwałem takiego zmęczenia – można powiedzieć nawet, że czułem się silniejszy i bardziej zmotywowany do działania.

W jakim języku była odprawiana msza święta?

To było bardzo ciekawe doświadczenie, ponieważ msza święta odbywała się zarówno w języku hiszpańskim, jak i polskim. Zależało to od dnia. Łukasz czasem odprawiał całość tylko po polsku, czasem tylko po hiszpańsku, a czasem w dwóch językach, np. pierwsze czytanie i Ewangelia były po hiszpańsku, a kazanie w języku polskim.

Odpowiadała Ci taka forma?

Oczywiście. Było to niesamowite przeżycie, którego doświadczyłem. Nie tylko duchowe, ale i językowe. Dzięki temu poznawałem język hiszpański z innej strony. Nie zawsze rozumiałem całą Ewangelię, ale starałem się wyłapać kluczowe słowa i zrozumieć kontekst.

Co Cię zaskoczyło podczas drogi?

Największym zaskoczeniem był fakt, że człowiek może przystosować się do panujących warunków oraz to, że jest w stanie bezinteresownie zrezygnować z siebie, pomagając przy tym drugiej osobie. Niestety, ale w dzisiejszych czasach bardziej dbamy o własne interesy, niż o innych. Ludzie są egoistami i dopiero takie wyjazdy pokazują, jak bardzo możesz liczyć na drugą osobę.

Nasza grupa liczyła 14 osób – połowę Polaków, połowę Hiszpanów. Podczas wyprawy każdy miewał swoje słabsze chwile, ale zdumiewające było to, w jaki sposób podnosiliśmy się na duchu. Pomimo różnic kulturowych, czasem niezrozumienia ze względu na język dawaliśmy sobie radę i byliśmy dla siebie oparciem.

Wspólne dzielenie się posiłkami, czasami zamiana obuwia, pożyczanie odzieży, albo nawet taka prozaiczna rzecz jak oddawanie swojej wody drugiej osobie, która czuła się bardziej spragniona. Ta droga łączy ludzi. To jest niesamowite.

Co było dla Ciebie najtrudniejsze?

Najtrudniejsze były chyba poranki. Często kładliśmy się późno spać przez wspólne długie rozmowy, a wstawaliśmy o 7 rano. Organizm nie zdążył się zregenerować, a trzeba było założyć plecak i iść dalej. Później już było tylko lepiej. Szybka kawa w najbliższej kawiarni, jakiś croissant i w drogę.

Po co ludzie to robią?

To jest proste pytanie. Przecież maszerowanie z 15-sto kilowym plecakiem przez cały tydzień nie jest najprzyjemniejszą czynnością. Niektórzy wybierają trudniejszą drogę i maszerują nawet 3 tygodnie albo miesiąc. Każdy ma swój indywidualny cel. Co ciekawe, aby uzyskać dyplom ukończenia trasy należy okazać Credencial (legitymację pielgrzyma) i wypełnić ankietę, w której trzeba zaznaczyć, czym było Camino. Wycieczka krajoznawcza, sportowa, aspekt duchowy.

Czym dla Ciebie był wyjazd na Camino? Jak przeżyłeś ten czas?

Czas Camino wspominam bardzo dobrze i często wracam do zdjęć z tego czasu. Już gdzieś z tyłu głowy mam pomysł na pokonanie kolejnej trasy. Sama droga była możliwością poznania niesamowitych ludzi, ale przede wszystkim okazją poznania siebie i swoich słabości – była to dobra nauka. Dzięki tej pielgrzymce wyszedłem ze swojej strefy komfortu, sprawdziłem się w niecodziennych warunkach. Uważam, że to buduje i kształtuje charakter. Dodatkowo, było to dla mnie przeżycie duchowe. Nie bez powodu nazywam ten czas pielgrzymką.

Co czułeś, gdy dotarłeś do celu?

Pamiętam, że wtedy byłem głodny i zmęczony, ale za to czułem się duchowo mocny i mega szczęśliwy, że się udało mi się dotrzeć, mimo trudów i obtarć na obolałych nogach. Jest to coś nie do opisania. Polecam każdemu, bez względu na wiek. Radość po pokonaniu trasy i świadomość, że dotarło się do celu jest nie do opisania.

Bardziej cieszy sama droga czy nagroda, czyli osiągnięty cel?

Myślę, że najbardziej cieszy sam fakt uczestniczenia w drodze. Kiedy spojrzę na to z perspektywy czasu, to śmiało stwierdzam, że było warto. Z pewnością satysfakcja jest ogromna, kiedy dotrze się do celu, ale uważam, że najbardziej cieszy to, w jaki sposób spędza się te kilometry marszu, z ludźmi, których się nie zna i w miejscach, które tak naprawdę są obce.

 

Pielgrzymka, wycieczka – po prostu droga. Zapewne dla wielu osób, które ją przeszły to droga życia i bardzo ważne doświadczenie. Niektórzy pokonują ją w samotności, inni w grupie. To nie tylko podróż po urokliwej Hiszpanii, ale także podróż w głąb siebie, by poznać i pokonać słabości, by pozbyć się własnego egoizmu, by się sprawdzić na szlaku. Obtarcia, rany, krew, pot, łzy. W czasie marszu łzy z wycieczenia, po dotarciu do celu – łzy radości.

Czym dla Ciebie jest taka podróż? Przeżyłeś już swoją drogę na Camino? Jakie były Twoje zmagania?

Zacznij przygodę z językiem hiszpańskim już dziś!

Zostań naszym uczniem i poznaj jeden z najpiękniejszych języków obcych na świecie! Kursy języka hiszpańskiego w Warszawie.

Zobacz kursy
Magdalena Kozak - właścicielka Langusty.io

Magdalena Kozak

Od 8 lat zajmuję się językiem hiszpańskim, od 4 lat jestem lektorem. Ukończyłam kilka kierunków studiów i postanowiłam zrealizować swoje marzenie. Założyłam szkołę języka hiszpańskiego – Langusta.io.

Co myślisz na ten temat?